Który język wybrać? Od czego zacząć?

Dzień dobry poniedziałkowo! 🙂

Dzisiaj kilka rad, jak wybrać język do nauki, by tego wyboru nie żałować (i z rozpędu nie kupić pierdyliarda materiałów, które będą leżeć i się kurzyć), i, jak wskazuje tytuł – od czego zacząć. Jedziemy!

ENE, DUE, RIKE, FAKE,…

Wybór języków jest ogromny. ALE. Najlepiej jest nie wybierać na zasadzie „W sumie okej, może ten”. To żadna motywacja. Warto się porządnie zastanowić, dlatego też dzisiaj dzielę się z Wami moją podstawową zasadą wyboru języka.
Proszę Państwa, teraz będzie kotek!
Dlaczego kotek?

Ponieważ moja metoda zakłada, że język musi być MIAU:
Miły dla ucha
Interesujący
Atrakcyjny towarzysko
Użyteczny.

Teraz po kolei:

MIŁY DLA UCHA
Generalnie wolimy słuchać przyjemnych dźwięków, a unikamy tych niemiłych. Jeśli nie podoba Wam się dźwięk jakiegoś instrumentu, raczej nie zaczniecie uczyć się na nim grać, prawda? Melodia języka jest niezwykle ważna. Chętniej uczymy się czegoś, co po prostu nam się podoba. Zatem zanim sięgniecie po materiały do nauki, posłuchajcie wypowiedzi rodzimych użytkowników języka, by sprawdzić, czy rzeczywiście to Wam w duszy gra.

INTERESUJĄCY
Każdy język ma w sobie coś, co dla kogoś będzie fascynujące. Nie to samo dla wszystkich oczywiście. „To coś” może być słowami, które Wam się podobają, zabawnym idiomem, albo ciekawą konstrukcją gramatyczną. Być może jest to niecodzienny alfabet. A może gramatyka wydaje Wam się tak prosta, że samo w sobie jest ona zachętą do nauki. Język musi budzić zainteresowanie, inaczej nauka staje się przykrym obowiązkiem, a nie o to przecież chodzi.

ATRAKCYJNY TOWARZYSKO
Już tłumaczę. Nie chodzi o bywanie na salonach i zjednywanie łaskawości socjety 😉 Ani też o szpanowanie znajomością języka, który wydaje się być bardzo egzotyczny, albo tak rzadko używany, że znajomi po usłyszeniu nazwy myślą, że chodzi o jakiś instrument albo zwierzątko.
Chodzi o to, że język ma za zadanie zbliżać ludzi. Czyli jeśli macie wśród znajomych osoby posługujące się nim, być może będzie Wam łatwiej znaleźć motywację do nauki. A może po jakimś czasie pouczycie się wspólnie? Jeśli nie, zawsze jest jeszcze inna kwestia: poprzez znajomość języka można poznać mnóstwo nowych, świetnych ludzi.

UŻYTECZNY
Jeśli uczyć się języka, to po to, żeby się do czegoś przydał. Czyli musi być cel. Poszerzenie grona znajomych, poznawanie kultury danego kraju w jego języku, ćwiczenie pamięci czy znalezienie lepszej pracy to tylko kilka z wielu zastosowań, jakie możecie znaleźć.

Języka nie uczymy się, bo ktoś nam każe. Bo ktoś inny to robi. Bo musimy.
Języka uczymy się, bo chcemy. A chcieć to móc.

Być może zastanawiacie się, dlaczego nie ujęłam tak popularnego kryterium pokrewieństwa języków. Nie, nie dlatego, że to zepsułoby MIAU 😉 Po prostu nie uważam, że to kryterium jest szczególnie ważne – z prostej przyczyny: dla jednych pokrewieństwo między językami jest ułatwieniem, a dla innych utrudnieniem.

Od czego zacząć?


Na powyższym obrazku widzimy pana trzymającego stos książek. Wyobraźcie sobie, że ten facet właśnie zdecydował się uczyć języka obcego, natychmiast poleciał do księgarni, wykupił połowę regału i właśnie nadweręża sobie kręgosłup, zastanawiając się, gdzie on upchnie te książki. GDZIE JE UPCHNIE, A NIE JAK JE WYKORZYSTA.

Na początku samodzielnej nauki nie są potrzebne tony podręczników. Często słyszę pytanie, jakich rzeczywiście dobrze jest używać na samym początku nauki.

Mój sprawdzony zestaw to cztery elementy:

  1. Podręcznik podstawowy dla samouków.
  2. Podręcznik do gramatyki.
  3. Podręcznik do słownictwa.
  4. Słownik.

    Ewentualnie możecie dodać testy leksykalno-gramatyczne, jeśli istnieją dla wybranego przez Was języka.

    I TYLE. 

Nie dziesięć podręczników, w tym takie, do których nie ma sensu zaglądać przed osiągnięciem poziomu B1 lub B2. Dlaczego? Bo to demotywuje, widzieć przed sobą taką furę materiału – chyba, że jesteście zaprawieni w bojach, i działa to na Was motywująco.
I wreszcie, na początku zwyczajnie szkoda wydawać pieniędzy na coś, czego nie użyjecie przez najbliższe pół roku lub dłużej. Albo jeszcze gorzej – okaże się, że nie chcecie się dalej uczyć, i zostaniecie z pięknym zestawem nietkniętych podręczników.

Nie wystarczy jeden podręcznik, bo od razu okaże się, że jest „coś z gramatyki”, czego nie rozumiecie, albo co chcielibyście poćwiczyć, a podręczniki podstawowe mają to do siebie, że raczej nie rozwijają zanadto zagadnień gramatycznych.
Nie wystarczą dwa podręczniki, ponieważ szybko przekonacie się, że „przydałoby się więcej słówek”.

Zaczynamy od rozsądnego minimum – a potem możemy biec do księgarni po więcej 🙂

 

Podziel się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.